niedziela, 10 maja 2015

Krok szósty - by rozsądek i spryt spotkały się po raz pierwszy.

Draco leżał na ziemi, kląc w myślach na czym świat stoi. Był naprawdę wściekły, głównie z powodu własnej niewiedzy.
Nie potrafił przypomnieć sobie, jak właściwie doszło do tego, że jego arystokratyczne cztery litery gruchnęły o ziemię. No bo niedopuszczalna była dla niego myśl, że stało się to za sprawą Weasleya, że to właśnie ON go pokonał. Ale czy było inne wytłumaczenie dla zaistniałej sytuacji?
Wspomnienia z minionego pojedynku wracały do niego pod postacią obrazów. Czuł, jak bliski zwycięstwa był, co tylko potęgowało jego złość, ale cieszył się, że wreszcie znalazł rozwiązanie dręczącej go zagadki.
Miał ochotę wstać i z rozpędu rąbnąć czołem w najbliższą ścianę ze wstydu i z bezsilności.
Jesteś idiotą, Malfoy — zwrócił się do siebie w myślach. — Atakujesz Łasica naprawdę silną formą magii, a sam nie potrafisz obronić się przed zwykłym zaklęciem petryfikującym. No po prostu czapki z głów.
Przypomniał sobie własną nieuwagę, to, że był zbyt pewny zwycięstwa. Ale kto nie byłby pewien swojej przewagi, mając za przeciwnika kogoś o jeszcze mniejszej liczbie szarych komórek niż u Longbottoma?
Draco obiecał sobie, że jeszcze się odwdzięczy. Za co? Za upokorzenie, za tę chwilę słabości, za satysfakcję w oczach Weasleya...
No cóż. Zawsze to jakiś powód, by uprzykrzyć życie kolejnej marnej istocie.
***
Dopiero kiedy Dumbledore machnął różdżką, cofając efekt zaklęcia Rona, Ślizgon był w stanie podnieść się z ziemi. Chłopak uparł się, by zrobić to samodzielnie.
— Chcę zakończyć ten pojedynek z należytym honorem. Zgodnie z zasadami, walka trwa, póki któryś z nas nie wytrąci drugiemu różdżki. A tak się składa, że swoją trzymam w dłoni — oznajmił, posyłając Gryfonowi wyzywające spojrzenie i szybko machnął trzymanym w dłoni magicznym kijkiem, a różdżka Ronalda Weasleya wyleciała w powietrze.
Wówczas pojedynek się zakończył. Nikt nie śmiał kwestionować zwycięstwa Dracona. Takie były zasady.
Na trybunach Slytherinu rozległy się wiwaty na cześć mężnego Smoka, ich chluby i radości. Wszyscy byli pewni, że Malfoy zmiażdży swoich przeciwników, co - jak zawsze - skończy się mega imprezą w ich Pokoju Wspólnym.
***
Kiedy emocje po minionym pojedynku nieco opadły, do walki przystąpiły reprezentantki Hufflepuffu i Ravenclawu. Hanna, choć dobrze wyszkolona, nie była w stanie pokonać Luny, która odbijała wszystkie jej zaklęcia z rozmarzonym wyrazem twarzy. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Krukonki, czego zresztą wszyscy się spodziewali.
Kolejne starcia również nie należały do specjalnie pasjonujących: Ron pokonał Hannę, Dafne pokonała Lunę, która z kolei zwyciężyła w walce z Erniem Macmillanem i przegrała z Marcusem Belbym ze swojego domu.
***
Hermiona przyglądała się wszystkim tym pojedynkom, nie kryjąc ciekawości. Szczerze interesowała się każdą walką, chcąc odnaleźć w niej "klucz do sukcesu", będący podpowiedzią na pokonanie przeciwnika.
Największy problem miała jednak z rozpracowaniem taktyki Malfoya, który z każdą wygraną potyczką utwierdzał ją w przekonaniu, że będzie miała z nim ciężką przeprawę, bowiem Ślizgon spontanicznie podejmował decyzje o rzucanych przez siebie zaklęciach.
Ach, jak bardzo chciała go pokonać!
***
Pierwsze walki nie były dla Hermiony żadnym problemem. Momentalnie wtrącała różdżki z rąk swoich przeciwników, zbytnio się przy tym nie trudząc. Jedno czy dwa małe zaklęcia i było po wszystkim...
Do czasu.
Największy problem sprawiły jej bowiem ostatnie pojedynki.
***
Stając naprzeciwko Dafne Greengrass myślała, że pójdzie jak z płatka. Nie spodziewała się jednak, że jej przeciwniczka, jak na prawdziwą Ślizgonkę przystało, nie zamierza grać fair.
Pierwsze ataki były spokojne, niezbyt wyszukane, jakby każda z nich chciała sprawdzić, być może nawet uśpić, czujność swojej rywalki.
Dafne jednak szybko zaczęła się niecierpliwić. Jej ataki zaczęły być coraz silniejsze, a Hermiona, chcąc nie chcąc, musiała przestać się z nią bawić.
Kiedy tylko się do niej zbliżyła, zrozumiała, że popełniła błąd, bowiem Ślizgonka tylko na to czekała.
— Nigdy nie będziesz dość dobra, by mnie pokonać, Granger — syknęła, pilnując by te słowa dotarły jedynie do uszu Gryfonki. — Bo tak samo, jak szlama zawsze będzie szlamą, tak samo jej krew nigdy nie będzie bardziej magiczna od mojej. Zwyciężę na każdym polu, jeszcze się o tym przekonasz.
I wtedy w Hermionie coś pękło.
Zaczęła miotać w Greengrass coraz to bardziej wyszukanymi zaklęciami, wyrzucając swojej przeciwniczce wszystkie żale, jakie nagromadziły się w jej sercu przez lata ciągłych obelg i bezpodstawnej krytyki.
Wszystko to działo się tak szybko, że postronny obserwator nie był w stanie zrozumieć, co właściwie się dzieje. Wyraźnie widać było jednak to, jak Gryfonka porusza ustami, rzucając kolejny czar.
Dafne była bezsilna. Zaczęła cofać się z wyrazem przerażenia na twarzy.
— A to za te wszystkie docinki dotyczące mojej krwi, jakich miałam okazję słuchać z twoich ust przez te wszystkie lata! — krzyk panny Granger echem potoczył się po boisku.
Wszyscy przyglądali się walczącym dziewczętom, starając się rozpoznać własne emocje.
— Wystarczy, Hermiono! — zawołał Harry, widząc stan swojej przyjaciółki. — Nie pozwól, by chęć zemsty przejęła nad tobą kontrolę!
Gryfonka mrugnęła, jakby wzbudzając się z transu. Zaklęciem wytrąciła różdżkę z dłoni Dafne, po czym opuściła swój magiczny atrybut i opadła na kolana.
Jak mogłam do tego dopuścić? Uznają mnie za wariatkę — wyrzucała sobie w myślach, pozwalając, by samotna łza spłynęła jej po policzku.
Kiedy uniosła głowę, rozległy się zarówno brawa jak i pomruki niezadowolenia. Każdy na swój sposób chciał skomentować to, co wydarzyło się przed chwilą.
Jak by nie było, Hermiona Granger kilkoma ruchami nadgarstka nie na żarty przeraziła Dafne Greengrass.
***
Kolejnym przeciwnikiem, z jakim musiała zmierzyć się Gryfonka, był Ronald Weasley.
Nie bała się jego umiejętności — zawsze lepiej radziła sobie w trakcie pojedynków — ale obawiała się, że chłopak weźmie przykład z koleżanki Ślizgonki i zacznie  dekoncentrować ją wywodami na temat przewagi, jaką rzekomo daje mu czysta krew.
Nic takiego się jednak nie stało. Ron zachował się dosyć porządnie, oczywiście nie biorąc pod uwagę spojrzeń, które bezustannie posyłał swojej byłej dziewczynie — one pozostawiały wiele do życzenia.
No ale czy można mieć wszystko?
A Hermiona potrafiła odwdzięczyć mu się za tak otwarte okazywanie uczuć - machnęła różdżką, zawieszając go na jednej z pętli do Quidditcha. Dopiero wtedy pozbawiła go magicznego atrybutu.
Nie przeszkadzał jej nawet krzyk Rona, mówiący, że będzie musiała odkupić mu identyczny sweter.
Wszyscy uczniowie ryknęli śmiechem na wyznanie Weasleya. Nawet Hermiona lekko się uśmiechnęła.
Wiedziała jednak, że czeka ją najgorsze starcie.
Dam radę — obiecała sobie w myślach. — Nie dam się sprowokować.
***
Draco ciekawy był, co takiego stanie się, kiedy stawi się go do walki z Granger. Wiedział, że Gryfonka ma naprawdę bogaty arsenał zaklęć, co więcej — mógł założyć się o swoją najnowszą miotłę, że czarów tych wystarczyłoby na wytapetowanie całego Hogwartu i wydanie dziesięciotomowego cyklu książek kucharskich dla zdesperowanych czarownic.
Uraczył ją wyzywającym uśmieszkiem, kiedy tylko zbliżyła się do niego z myślą rozpoczęcia pojedynku.
— Nawet nie próbuj mnie podpuszczać. Już wiesz, że w dalszym ciągu potrafię się bronić — mruknęła, widząc jego minę.
— Nie zamierzam. Za kogo ty mnie masz? Wiem, czym jest honor.
— Nie wydaje mi się, ale mniejsza o to. Mam okazję, by wreszcie ci się odwdzięczyć.
— Tylko nie zrób powtórki z pojedynku z Greengrass, bo zacznę poważnie się ciebie bać.
— I słusznie — warknęła Hermiona w odpowiedzi.
Draco spojrzał na nią z rozbawieniem mieszanym z pogardą, po czym odszedł na swoje miejsce.
— Jeszcze ci pokażę, Granger — mruknął pod nosem, oczekując pierwszego ataku Gryfonki.
Nie musiał długo czekać. Zaklęcie niewerbalne poleciało w jego stronę, jednak odbiło się od wyczarowanej przez niego magicznej ochrony. Raz. Drugi. Trzeci.
Na twarzy Ślizgona pojawił się kpiący uśmiech, kiedy za czwartą próbą jego przeciwniczka oblała się rumieńcem wściekłości.
Dziewczyna szybko przejrzała jego grę. Pozwoliła, by pomyślał, że ma przewagę. W jej głowie pomału kreował się plan, jak wygrać pojedynek z Draconem Malfoyem w sposób tak wyrafinowany, że jeszcze mu w pięty pójdzie.
Nie wiedziała tylko, że blondyn postawił sobie podobny cel.
Chwilę później w powietrzu latały różne podstawowe zaklęcia. Zebrani na błoniach uczniowie po raz kolejny nie byli w stanie zrozumieć, czego są świadkami. W jednej chwili Malfoy oberwał Tarantallegrą i zaczął tańczyć, a Hermiona została zalana strumieniem zimnej wody, wywołanym zaklęciem Aguamenti.
Oboje mogli śmiało przyznać, że dawno tak dobrze się nie bawili. Pamiętali jednak, że powinien to być poważny pojedynek poważnych młodych ludzi.
W tej samej chwili rzucili dość silne zaklęcie rozbrajające, co skończyło się tym, że odrzuciło ich do tyłu. Różdżki same wyleciały im z rąk.
— Można powiedzieć, że mamy remis, Granger! — krzyknął Draco, śmiejąc się jak małe dziecko. — Ale i tak byłem lepszy!
— Chciałbyś — mruknęła Gryfonka, podnosząc się z ziemi i ocierając łzy rozbawienia.
— Ten pojedynek przejdzie do historii. W końcu to ja byłem jego uczestnikiem.
— Tak, tak. Ten twój taniec powinien ktoś nagrać. Byłeś naprawdę zabawny. Myślałeś o tym, żeby zostać tancerzem, Malfoy? — uśmiechnęła się kpiąco.
— Ależ oczywiście! Może mi pomożesz, moja szlamowata koleżanko? Twoje zaklęcia były niezwykle wyszukane. Przy odrobinie szczęścia odniesiemy sukces.
— Co ty brałeś? — zapytała, zastanawiając się nad dziwnym zachowaniem blondyna.
— Nic nie brałem! — wyrzucił ręce w powietrze.
— To chyba czas iść terapię. Serio, Malfoy, zaczynam jeszcze bardziej martwić się o twoje zdrowie psychiczne.
— Ty się o mnie martwisz, Granger? Jakież to urocze! — zaśmiał się.
— Zamknij się, idioto! — syknęła, uderzając go w ramię.
— Ale mnie nie bij! Co ja ci znowu zrobiłem? — jęknął, masując obolałe miejsce.
— W ciągu ostatnich kilku sekund zużyłeś wystarczająco dużo tlenu, żebym mogła stwierdzić, że żyjesz i oddychasz, a za samo to powinni zamknąć cię w Azkabanie.
Ślizgon już otwierał usta, żeby rzucić jakąś ciętą ripostą, jednak w porę uprzedził go Dumbledore.
— Uwaga! — krzyknął, a wszystkie twarze zwróciły się ku niemu. — Grono pedagogiczne podjęło decyzję. Wiadomo już, kto reprezentować będzie Hogwart. Proszę, aby reprezentanci ustawili się w jednym szeregu.
Tak też zrobili, z niecierpliwością oczekując wyniku swoich potyczek.
— Na początku chciałbym wszystkim wam pogratulować — zwrócił się do nich dyrektor. — Wszyscy przeszliście tę próbę. Wybór paść musiał jednak tylko na dwoje reprezentantów o odmiennej płci. Żeby nie przedłużać, reprezentantem naszej szkoły zostaje...
W tej chwili Ron Weasley wystąpił z szeregu, pusząc się jak paw.
— PAN MALFOY!
Trybuny Slytherinu zapłonęły wiwatami. I jak prawdziwa rodzina, Ślizgoni jednym głosem zaczęli śpiewać:
Draco jest naszym królem,
Co różdżkę zamiast berła ma,
Więc zaśpiewajmy chórem:
Malfoy na czarach się zna!
Draco jest naszym królem,
Na miotle przez błonia gna,
Więc zaśpiewajmy chórem:
Slytherin pociechę w nim ma!
Draco jest naszym królem,
Zaklęcia on dobrze zna,
Więc zaśpiewajmy chórem:
Hogwart reprezentanta już ma!*
Kiedy głosy wreszcie umilkły, Malfoy posłał im buziaka.
— Nie ma co, Slytherin znowu pokazał klasę — mruknęła Hermiona niechętnie.
— Przyzwyczajaj się, Granger. Ślizgoni są wyjątkowo utalentowani.
— Jeśli supergłupota i megasnobizm uznawane są za talent, ten jeden raz przyznam ci rację.
— Daj spokój, Granger. Twoje zachowanie podejrzanie przypomina zazdrość.
Gryfonka wzruszyła ramionami, nie chcąc ciągnąć tej bezsensownej konwersacji.
— Nazywaj to jak chcesz — mruknęła i z powrotem skupiła się na słowach dyrektora.
Starzec uśmiechnął się lekko, widząc, do czego prowadzi jego plan. Czyżby dwa zwaśnione domy zmuszone zostały do współpracy?
Na to pytanie on jeden znał odpowiedź. Zdradził ją bardzo szybko.
— Natomiast towarzyszką Dracona, jak również reprezentantką Hogwartu zostaje... PANNA GRANGER!** — wrzasnął. — Bo kiedy rozsądek i spryt spotkają się po raz pierwszy, w finale stanowiły będą niepokonany duet, jeśli tylko się nad tym popracuje.
Okrzyki Gryfonów, choć bardzo chaotyczne i w żadnym wypadku niepodobne do pieśni Ślizgonów, wywołały szczery uśmiech na twarzy Hermiony.
Oni wszyscy w nią wierzyli.
***
Draco zastanawiał się, co takiego miał na myśli Dumbledore, mówiąc o sprycie i rozsądku.
Szybko jednak odgonił od siebie tego typu zagadki, oddając się czynności, którą Smoki lubią najbardziej (oczywiście nie licząc snu i flirtowania!) — imprezowaniu z przyjaciółmi.
Tej imprezy postara się nie zapomnieć na długo, o ile rano będzie coś pamiętał, bo nieźle strzelił sobie w palnik.
***
Następnego dnia rano, Ślizgon i Gryfonka stawili się w gabinecie profesor McGonagall, by uzyskać kolejne instrukcje.
— Organizacja poszczególnych zadań przypada na jedną ze szkół, biorących udział w turnieju. Pierwsze odbędzie się tu, w Hogwarcie, więc na razie nie musicie się o nic martwić. Jesteście jednak normalnymi uczniami, nie szukajcie więc żadnych ulg z powodu turnieju w trakcie zajęć. Nie możecie zaniedbać szkoły — oznajmiła Minerwa. — Pozostaje też kwestia waszych treningów.
— Jak to: treningów? — zapytał blondyn.
— Normalnie, panie Malfoy. Otóż, dwa razy w tygodniu, spotykać będzie się pan z panną Granger. W trakcie tych spotkań , będziecie uczyć się współpracy i przyswajać sobie potrzebne informacje. Osobiście będę was z tego rozliczać — zagroziła nauczycielka. — Czy to jest zrozumiałe?
— Tak — mruknęli reprezentanci.
— W takim razie, proszę wrócić na lekcje.
Po opuszczeniu sali, uczniowie przystanęli na chwilę, chcąc oswoić się z nową sytuacją.
— Nie wierzę, że ona to powiedziała — jęknęła Hermiona. — Jak ja mam z tobą współpracować?
Draco uśmiechnął się wrednie.
— Normalnie, Granger. Bardziej martwi mnie jednak reakcja moich rodziców na prośbę o całoroczny zapas czegoś na odkażanie.
— Że też o tym nie pomyślałam... Zapytaj Filcha, może ma coś takiego — syknęła.
— I powiedz mi, Granger, jak ja mam się z tobą dogadać?
* — pieśń mojego autorstwa, mocno zbliżona do słynnego "Weasley jest naszym królem", co zrobione zostało celowo.
** — pozdrawiam Martynkę! :3
--------------------
Na początek to, co się Wam należy, czyli jedno wielkie słowo "przepraszam". Wiem, że strasznie dawno nie było tutaj rozdziału, ale po prostu wiele czynników się na to złożyło.
Wiele razy zabierałam się do pisania tego kroku, wiele razy usuwałam całość, pisałam jeszcze raz. Wiem, że ta wersja pozostawia wiele do życzenia, jednak po wszelkich problemach ze swoim stylem i weną stwierdziłam, że musi tak być. Przepraszam, jeśli Was zawiodłam. Starałam się, jak mogłam.
Notka dodawana jest z telefonu (komputer zepsuty), więc przepraszam za jakiekolwiek błędy...
Teraz trochę przyjemniej.
Dziękuję Wam za wszystkie wyświetlania, komentarze i obserwacje, a także po prostu za to, że jesteście ze mną. Bo to właśnie Wasza aktywność pomogła mi przezwyciężyć kryzys, który — swoją drogą — pojawił się za szybko.
Chciałabym pozdrowić kilka osób, które były dla mnie największą podporą, które walczyły o ten krok, czyli Anę Bane, Patish, Isabelle West, Elisę Hudson, Alivers Malfoy oraz Katherine Nightshade, na której bloga (http://dramione-with-every-breath.blogspot.com/) serdecznie Was zapraszam. Dziękuję, że jesteście, kochane! :*
Co do samego bloga:
— wreszcie mam szablon *.* jestem z niego bardzo zadowolona;
— w "Spisie treści" pojawił się nowy opis historii;
— dodałam gadżet "Obserwatorzy", więc jeśli nie chcecie przegapić nowych postów polecam skorzystanie z niego ;)
Kontakt prywatny ze mną w dalszym ciągu tylko drogą mailową — naomi.stark.malfoy@gmail.com c:
I, proszę, pamiętajcie o zasadzie czytasz = komentujesz. Dla Was to tylko chwila, dla mnie motywacja do dalszej pracy.
Ale się rozpisałam...
W każdym razie, całuję i pozdrawiam,
Naomi S.

26 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie widziałaś mojej miny, kiedy czytałam ten rozdział :3
    Jestem zachwycona. Ten krok jest po prostu genialny! *.* Mogę go czytać kilka razy dziennie i wtedy nawet mi się nie znudzi! :3
    Starcie Dafne i Herm przypomniało mi jak Draco oberwał od Granger (też była wkurzona xd)
    Pojedynek Draco i Hermiony - opisany niesamowicie :D
    Końcówka równieź świetna ^^ Nwm za co bym miała Cie zabić xd
    Dziękuję za wspomnienie o mnie :* Jesteś cudowna! :3
    Czekam na kolejny krok! <3
    Życzę weny kochana! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże, boskie *-*
    Rozmowa Draco i Hermiony po starciu - bezcenna
    Życzliwie uśmiechałam się do monitora i chwaliłam cię za tak dobre pisanie dialogów *-*
    Dziękuję, za podziękowania xD Będę cię motywować, bo to zajebiste opowiadanie i nie pozwolę, żebyś sobie odpuściła ^-^
    A więc, nie przedłużając, czekam na kolejny krok i życzę weny wraz z pozdrowieniami :D
    Paaa <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zzzz - chyba troszkę przysnęłam...
    Eh.
    Masz naprawdę dobry styl - to wiesz. Budujesz ładne i płynne zdania, które dobrze się czyta, ale za ten rozdział nie mogę cię pochwalić mimo swoich chęci.
    Mój zarzut/pytanie - Gdzie są emocje? Czyżby jakieś zaklęcie pomniejszające je trafiło? Spłyciłaś wszystko do minimum...
    Jest akcja - jest reakcja, ale w wersji mini i wielkim skrócie. Fajny pomysł na fabułę, fajny pomysł na wątek... ale wykonanie to takie minimum z minimum. W dobrym stylu, ale ja osobiście czuję niedosyt.
    Masz warsztat, masz narzędzia, materiały... wszystko niezmienne, jednak finalny "produkt" inny. Każdy ma prawo do takich dni (rozdziałów) i zdarzają się one każdemu autorowi, ale bardzo cię proszę - Wróć na poprzedni poziom emocjonalny, bo to jedno z nielicznych opowiadań, które mnie tym porywało.
    Potrafisz więcej i sama wiesz to lepiej ode mnie.
    Pozdrawiam,

    Venetiia

    OdpowiedzUsuń
  4. Malfoy jest naszym królem....
    Rozwaliłaś mnie tym tekstem.

    Widzę, że zaczyna się turniej. Bardzo podobały mi się opisy pojedynków, jednak możesz dodać jakiś opis otoczenia... Na przykład jakieś malownicze miejsce, może Park? To znacznie poprawia jakość
    Pozdrawiam i czekam na krok Siódmy :-)
    Coco Evans

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja kreatywność nie rozpieszcza mnie dziś swoją ilością (co stanowi świetne zestawienie z zepsutą klawiaturą ;__;), więc napiszę tylko, że naprawdę uwielbiam Twój styl, a pomysł z Astorią jest oryginalny i bardzo mi się podoba :)

    Pozdrawiam,
    Krucza Dama

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem słońce *.*
    Kotek, jak mogłaś narazić na uraz cztery arystokratyczne litery Malfoya? Zła kobita xD
    Dracuś, uważaj, bo jak rąbniesz o ścianę to twoja arystokratyczna główka na tym ucierpi :*
    Longbottom mądrzejszy od Rona! Lajk, skarbie! Tak trzymać :*
    Kocham Smoka ♥♥♥
    Hermi położyła Dafne ^^ Dobra jest :D
    Ej... Z Ronem by było ciekawiej jakby mu jeszcze na tej pętli się spodnie zsunęły i by w samych slipach został ^^ Upokorzenie życia.
    Mamy remis, ale i tak jestem lepszy ♥♥♥ Ach, ten Draco ♥♥♥
    Ron już do przodu ^^ Ron, nie miałeś ładnego swetra, wypadasz xDDD
    Zawsze mnie zastanawiało skąd oni takie wierszyki wymyślają xD
    Pokłony dla wierszopisarza xD
    Hermi dołącza do Dracusia ♥♥♥
    Jeny, jak ja to kocham ♥♥
    I zapas czegoś na odkażania ♥♥ Jak masz to daj, bo w mojej szkole za dużo debili mam xD
    Podpora? Ach, misiek ♥♥♥♥
    Musimy walczyć o coś, co jest cudowne ♥
    Weny, Izzy :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział wspaniały juz nie mogę doczekać sie następnego. Życzę duuuuużo weny ;)
    ~Mad

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamiast skomentować rozdział VI to skomentowałam V, więc komentarz o współpracy powinien być tutaj, ale mi się pofirtało ;d
    Genialne opowiadanie jeszcze raz, jestem pod wielkim wrażeniem ! Zabawne, rewelacyjne !

    OdpowiedzUsuń
  9. AAA POZDRO DLA MARTYNKI! 💚💚💚 PODZIĘKOWANIA DLA ELISY! 💚💚💚 Czuję się zaszczycona, mogę umierać! 💚
    Cudny rozdział *p* Zazdroszczę talentu... :/ :* 💚 Ten blog, to Dramione, jest inne. To dobrze, jest wyjątkowe. Wiem, że wszystko wymyśliłaś ty, to twoje wspaniałe pomysły. Kocham twoją twórczość! 💚
    Huffflepuff znowu najgorszy, przegrany :c Wiadome było, że Draco i Miona wygrają, bo to ich bardziej trochę (mhm xd) styknie, ale Rav choć raz mógł być ostatni :C No ale cóż, Twoja wizja ;3
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, informuj mnie o nim od razu! 💚 Z pewnością będzie jeszcze lepszy od tego, o ile to możliwe :3
    A więc, już standardowo,
    Pozdrawiam i weny życzę :3
    Elisa Hudson/Martynka/Panna Granger :3 do wyboru do koloru :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny *.*
    Był remis... ale Draco lepszy... xD ♡♥♡ Hermiona i Draco reprazrntantami Hogwartu, ko by się tego spodziewał ;) :D Już nie mogę doczekać się ich treningów!!! :D ★♡☆♥☆♡★
    Pozdrawiam, weny życzę i czekam na nexta :)
    Lili

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh... przepraszam za błędy xD
      Pisałam na telefonie

      Usuń
  11. Remis, remis, remis. Uśmiałam się ;) będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  12. No, no. Rozdział mi się mega podobał ^^
    Rozwaliłaś mnie tym pojedynkiem xD
    Kiedy następny?! Bo już wytrzymać nie mogę!
    Pozdrawiam i życzę weny :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow !!!! Ten blog jest świetny !!!
    Podziwiam talent i czekam na next! :>

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas nad nim pracuję, walcząc z tzw. blokadą. Jest fragment, w którym po prostu się zacinam i nie potrafię napisać ani słowa dalej. Postaram się jednak, by rozdział został dodany jak najszybciej, bo wstyd mi za siebie, kiedy widzę, ile osób na mnie czeka. Od dwóch miesięcy przecież nic tutaj nie było!
      Tak więc, cieszę się, że jest ktoś, kto czeka i pyta - krok pojawi się jak najszybciej. :)

      Buziaki!
      N.

      Usuń
  15. Zanim zacznę właściwy komentarz, pozwó stwierdzić, że jesteś w pierwszej trójce najlepiej wg mnie piszących autorek Dramione.
    Ale niech ci to za bardzo nie pochlebia. Surowo ocenie, bo lubię kiedy mnie ktoś surowo ocenia - dzięki temu mogę pisać lepiej. Piszesz śwetnie, choć jak u większości bloggerek, dialogi są nierzeczywiste. Nikt tak nie rozmawia, nie śmieje się ze słabych żartów - choć jak niektóre wątki rozwinełabyś to byłyby śmieszniejsze i pewnie w twojej głowie są, znam ten ból żeby dobrze napisać żart. Chwilami, zwłaszcza w pierwszych rozdziałach, przesadzasz z kwiecistym językiem, który lekko nudzi czytelnika, który przyszedł przecież na dramione i zwykle jest nastawiony na coś lżejszego. To może odstraszać. Trochę gubisz charaktery postaci, ale i tak mniej niż inne pisarki (DZIĘKUJĘ ŻE NIE ZMIENIASZ DRACO W IDEALNEGO CHŁOPCA KTÓRY SIĘ NAWRÓCIŁ). Poza tym naprawdę mi się podoba jak piszesz. Nie mam zastrzeżeń co do długości zdań ani wyczucia kiedy opisywać emocje. Zaraz zaobserwuje!
    Buziaki i zapraszam do siebie, bo dodałam drugą część miniaturki, którą komentowałaś :)
    Serafino

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy nastepny rozdział? Juz trochę ciebie nie było :/ pozdrawiam, Aria.

    OdpowiedzUsuń
  17. Siostra mi usunela strone z zakladek i troche czasu mi zajelo zanim znalazlam to genialne opowiadanie. Mialam nadzieje,ze naczytam kolejnych rozdzialow, ktore mnie ominely,a tu cisza ;-;

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj, z tej strony administratorki Katalogu Granger.
    Wraz z nadejściem wakacji, na naszym katalogu nadeszły porządki. Z racji tego, że na Twoim blogu nie pojawił się żaden post od ponad pół roku, został on przeniesiony do zawieszonych. Gdy powrócisz do publikowania, poinformuj nas o tym w zakładce ZMIANY, a Twój blog powróci do aktualnych opowiadań.
    Pozdrawiamy,
    Administratorki Katalogu Granger

    OdpowiedzUsuń
  19. CHCE KOLEJNY ROZDZIAŁ!

    OdpowiedzUsuń
  20. No halo Kochanie kiedy ciag dalszy? Zniecierpliwiona fanka :*

    OdpowiedzUsuń
  21. autorka tak chrzanila ze musi wrzucac posty bo inaczej ktos usunie jej ta strone i nagle cisza? HALOOOO! MY CHCEMY WIECEJ!!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Trochę się spóźniłem z komentarzem (taka mała różnica, że nikt nie zauważy xd), ale domagam się kolejnego rozdziału! Co to za dramione bez elementu dramione? Potwierdzam to, co mówi mój poprzednik, co pozwolę sobie zacytować: "HALOOOO! MY CHCEMY WIECEJ!!!!". Więc bez zbędnego gadania, dodawaj mi tu dalszą część! Gdzie sie zgubił wątek miłosny? Nie wiem, ale gubi się lepiej niż ja, a to prawie niemożliwe. Poza tym świetnie piszesz, oddaj trochę talentu! Ładnie proszę *robi oczy kota ze Shreka*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy